czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 23


Magiczna czerwona czcionka. Chyba każdy wie o co chodzi :D Sceny nie dla dzieci. Czytasz na własną odpowiedzialność. 

*oczami Holly* 

Sytuacja, która zaistniała jakąś godzinę temu mnie lekko przeraziła. Kochałam go, ale nie byłam jeszcze gotowa. Nie chodziło mi może nawet o brak zaufania do niego. A może jednak? Znam go półtora miesiąca, a zdążył podbić moje serce w sposób nie do opisania. Cholernie mi go brakuje, kiedy go przy mnie nie ma. Znalazłam swoje szczęście i wiedziałam, że zostanie ono niedługo rozbite przez ten chory świat i ludzi, którzy w nim mieszkają. No taki jest mój los, dlatego rozkoszuję się każdą chwilą w jego towarzystwie. 
Miałam nadzieję, że decyzja, którą podjęłam dzisiejszej nocy jest słuszna, że nie będę żałowała jak ktoś powie do mnie "Jesteś tą dziewczyną Styles'a". Byle nie wcisnęli pomiędzy słowa "byłą". Wiedziałam jakie są konsekwencje, że zaraz sprowadzimy na siebie uwagę. Członek zespołu, który jest jednym z najbardziej pożądanych przez swoje fanki, znalazł sobie dziewczynę. Miejmy nadzieję, że mnie nie zabiją za odbieranie miłości ich życia. Media mnie już co raz mnie obchodzą. Jakby nie patrzeć, już zostaliśmy przyłapani na naszym balkonowym buziaku, więc co to za różnica. Louis ma rację. Trzeba się pokazywać razem, ale nie zwracać na siebie aż tak dużej uwagi. 
Siedziałam obok mojego Księcia, który obejmował mnie ramieniem. Rozmawiał z przyjaciółmi, ale widziałam jak co jakiś czas zerka na mnie kątem oka. Teoretycznie również byłam pochłonięta rozmową z przyjaciółkami i dziewczyną Tomlinson'a, Liam'a i Zayn'a. W praktyce... No cóż... Wyszło, że moja głowa jest pochłonięta myślami o brunecie z kręconymi włosami, a nie o nowej kolekcji Versace. 
Jak to na karaoke bywa, żeby rozkręcić imprezę wymyślają jakieś zabawy. Tym razem osoba, która śpiewa wybiera osobę, która ma wystąpić po niej. To było jasne jak słońce, że chłopacy albo jeden z nich wejdzie niedługo. Jeżeli to będzie Harry to z pewnością wyląduje zaraz na scenie. Karą za odmówienie występu było wypicie mocnego drinka jednym duszkiem. Jak tego nie wykonasz, bierzesz następnego i próbujesz, aż w końcu się uda. Oczywiście było coś w rodzaju "Mam talent", bo nie zabrakło jury. I to nie byle jakiego, bo jednym z nich był Simon Cowell, wydawca płyt chłopaków. 
- Nie mogę się doczekać, aż ty coś zaśpiewasz. - szepnął mi do ucha loczek. A nie mówiłam? Już na pewno układa w głowie szatański plan jak wepchnąć mnie na scenę. 
- Możesz pomarzyć. - odwróciłam głowę w jego stronę i uśmiechnęłam się lekko. 
- To rozumiem, że masz ochotę wypić duszkiem coś mocnego? 
- Może. I tak z tobą duetu znowu nie zaśpiewam, nie masz co liczyć. - cmoknęłam go w policzek. Kolejkę zaczął jeden z jury Ed Sheeran, który zaśpiewał jedną ze swoich piosenek Little Bird. Uwielbiam ją. Cicho podśpiewywałam pod nosem. Napotkałam się na spojrzenie mojego idola, który mnie obserwował. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam gest. Gdy piosenka się skończyła, rudy popatrzył na mnie. 
- To teraz może zaśpiewa nam dziewczyna Harry'ego Styles'a, zapraszamy! - popatrzyłam na niego przerażona. 
- Widzę, ze Ed mnie wyręczył. - zaśmiał się Hazz. - Dasz radę, Skarbie. - szepnął mi do ucha. 
- Doigrasz się za to, że muszę śpiewać i że mnie tu przyprowadziłeś. - mruknęłam. 
- Nie mogę się doczekać. - musnął moje wargi. Wstałam i skierowałam się na scenę. Czekałam aż wylosują mi piosenkę. Przedstawiłam się w między czasie. Patrzyłam na monitor gdy wyświetliła się piosenka Christiny Perri, Human, myślałam, że tam zemdleję. Piosenka z wysokimi dźwiękami, gdzie na refrenie moje struny mogą się zbuntować. Mogłabym to odrzucić... Nie.. Nie mogę... 
- Przyjmujesz wyzwanie? - zapytał Simon. 
- T-tak. - wyjąkałam. Spojrzałam w kierunku przyjaciół posyłając im przerażone spojrzenie. Chloe i Alex pokazały mi kciuki do góry, ale Harry lekko się uśmiechnął. Przysięgam, że jak wrócimy to go zabiję. 
Z głośników zaczęła płynąć muzykę. Starałam się uspokoić i skupić uwagę na tekście. Zaczęłam powoli, starając się zabrzmieć podobnie to piosenkarki. Nie dorównam jej i tak, ale zawsze warto spróbować. Wzięłam głęboki wdech kiedy, weszły pierwsze wyższe nuty. Dam radę...

Lecz jestem tylko człowiekiem
I krwawię, gdy upadnę
Jestem tylko człowiekiem 
Załamuje się i płacze.
Twoje słowa w mej głowie, noże w mym sercu.
Podnosisz mnie na duchu, a ja się rozklejam 
Ponieważ jestem tylko człowiekiem...

Dziewczyny chłopaków z zespołu nie wiedziały za bardzo pewnie, że potrafię jakoś śpiewać. Przyjaciółki wyszczerzyły się, a mój chłopak nadal się uśmiechał, patrząc z zainteresowaniem na mnie. Już drugi raz refren nie był dla mnie czymś ciężkim, bo przekonałam się, że daję radę. Na reszcie piosenka się skończyła i zostałam nagrodzona gromkimi brawami. Jury było pod wrażeniem, uśmiechałam się lekko i na propozycję, żebym zgłosiła się do X-factor'a, powiedziałam że przemyślę, chociaż odpowiedź był równa z nie. Oczywiście musiałam odegrać się na brunecie, więc jego wybrałam jako następnego. Przechodząc obok mnie lekko klepnął mnie w tyłek, za co dostał morderczy wzrok ode mnie. Jako wylosowaną piosenkę dostał Kings Of Leon - Use Somebody (podrzucam LINK do wykonania Hazz'y). Była to piosenka
jednego z moich ulubionych zespołów. Uśmiechnęłam się lekko widząc jak wczuwa się wyśpiewując każde słowo. Kochał to co robił i sprawiało mu to przyjemność. Piosenka się skończyła i wybrał kogoś innego, żeby nie było, że wszyscy lecą po kolei z naszego grona. 
- Jak się podobało? - zapytał siadając obok mnie i wciągając na swoje kolana. 
- Bardzo. - skradłam mu krótkiego buziaka. - A moje wykonanie jakoś ujdzie? 
- Żartujesz, prawda? Byłaś niesamowita! - powiedział z uśmiechem na ustach. Odwzajemniłam gest i wtuliłam się w jego ramiona, w których czułam się bezpieczna. 
Po kilkudziesięciu wykonaniach, była chwila przerwy, po której miały śpiewać osoby, które chciały. Powoli robiłam się zmęczona. Oparłam się o ramię bruneta. 
- Możemy niedługo wracać? - zapytałam opierając podbródek na jego ramieniu. 
- Jak sobie życzysz. - cmoknął mnie w czoło. 
Chwilę później pożegnaliśmy się i po 2 w nocy byliśmy już w drodze do hotelu. Szyliśmy w milczeniu. Obejmował mnie ramieniem, dostarczając trochę więcej ciepła. Odsunęłam się od niego na chwilę, zaczynając szukać dzwoniącego telefonu. Poczułam jak przewracam się o coś wystającego. Przed zderzeniem z ziemią ochrania mnie Harry łapiąc mnie w tali, jednak coś mi przeskoczyło w kostce. Syknęłam.
- Co jest? - zapytał, zatrzymując się i podtrzymując mnie.
- Kostka. - mruknęłam, krzywiąc się z bólu.
- Boli? - kiwnęłam głową. Podszedł, żeby wziąć mnie na ręce.
- Nie, jestem tylko niepotrzebnym ciężarem. Dam radę to kawałek.
- Holly. - wywrócił oczami i wziął mnie na ręce. Westchnęłam i postanowiłam się nie upierać. Założyłam ręce na jego szyi i wtuliłam się w jego tors. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w objęcie Morfeusza...

*oczami Harry'ego*

Wziąłem ją na ręce i spokojnym krokiem szedłem w kierunku naszego hotelu. Byłoby za nudno, gdyby sobie czegoś nie zrobiła. Wszedłem do budynku i znalazłem ciekawe spojrzenie pracowników i paru ludzi. Wjechałem windą na nasze piętro. Zaprowadziłem ją do mojego pokoju i położyłem delikatnie na łóżku, starając się jej nie obudzić, ale gdy próbowałem zdjąć jej ręce z mojej szyi, przebudziła się. 
- Cii, śpij. - powiedziałem cicho. 
- Gdzie ja jestem? - zapytała zaspanym głosem. 
- U mnie w pokoju. - powiedziałem. Ledwo patrzyła, ale uparcie spoglądała na mnie. 
- Może się przebiorę. - powiedziała i usiadła. Kiwnąłem głową i podałem jej rzeczy, w których wczoraj spała. Ucałowałem ją w czoło i poszedłem wziąć prysznic. Po 10 minutach wyszedłem i zobaczyłem półleżącą dziewczynę, która nie spała. 
- Piękna, czemu nie śpisz? - zapytałem kładąc się obok niej. 
- Bo nie mogłam zasnąć gdy ciebie nie było obok. - słysząc to zrobiło mi się strasznie miło w środku. - Nie wiem jak ja będę zasypiać w Londynie. Sama... - dodała. 
- Możesz się do mnie wprowadzić. - nachyliłem się i pocałowałem ją. 

- Nawet na to nie licz. - odwróciła się na bok, kładąc rękę pod głowę. Co źle zrobiłem?! Położyłem dłoń na jej tali, przyciągając do siebie i przytulając. Odwróciła się i popatrzyła na mnie, ale potem wróciła do swojej poprzedniej pozycji. Włożyłem rękę pod jej bluzkę i dotknąłem jej płaskiego brzucha. Przesunąłem ją w

miejsca gdzie najprawdopodobniej był tatuaż, a potem niżej wkładając dwa palce, za materiał jej spodni. 
- Harry... - zbeształa mnie. 
- Jak noga? - szepnąłem jej do ucha. 
- Lepiej, idź spać. Zmęczona jestem. 
- A gdzie kara za przeprowadzenie cię na karaoke? - zapytałem zawiedziony. 
- W swoim czasie. Nie bój się dostaniesz ją kiedyś... 
- Kiedyś... - powtórzyłem. Jej kiedyś może oznaczać nigdy. Wiedziałem, że nie potrafi się na mnie długo gniewać.
- Dobranoc, Hazz. - odwróciła się i dała mi buziaka w policzek. 
- Dobranoc, Skarbie. - wyjąłem dłoń spod bluzki i przytuliłem ją do siebie, kładąc rękę na materiale. 
Nie mogłem zasnąć, co spowodowane było przez głębiące się w mojej głowie myśli. Chciałbym, żeby to wszystko trwało wiecznie, żeby zawsze mieć ją przy sobie, dać jej poczucie bezpieczeństwa, żeby kiedyś mogłem do niej powiedzieć "Moja żono", żeby w tym brzuchu kiedyś były nasze dzieci. Cholernie chciałem, żeby moja przyszłość łączyła się z jej. Nie chcę jej tracić, bo przy żadnej innej kobiecie nie poczuje się tak dobrze jak przy niej. Patrzyłem na jej spokojną twarz i oddech, który mówił sam za siebie, że już zasnęła. Delikatnie odgarnąłem jej włosy z czoła za ucho. Była piękna i tylko moja... 

*oczami Holly*

Obudziłam się leżąc na brzuchu. Leniwie otworzyłam oczy, ale nikogo nie zobaczyłam. Spojrzałam w drugą stronę i lekko uśmiechnęłam się na widok burzy loczków i pleców. Westchnął. Nie spał, więc przytuliłam się do niego. Odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie uśmiechając się. 
- Dzień dobry, królewiczu. - powitałam go. 
- Dzień dobry, moja królowo. - odwrócił się do mnie i złożyć na moich ustach długi pocałunek. - Jakie plany na dzisiaj? - zapytał obejmując mnie ramieniem. Położyłam mu głowę na torsie. 
- Jestem otwarta na propozycje. - spojrzałam w górę w jego zielone tęczówki. 
- Proponuje wybrać się na basen. Poznasz lepiej Higgins'a, naszą stylistkę i małą Lux. 
- Ym... - cholera, że akurat basen. - Nie lubię za bardzo pływać. 
- Nie lubisz czy nie umiesz? - zapytał. 
- To i to. 
- Nauczę cię. - cmoknął mnie w czubek głowy. Pokręciłam przecząco głową, ale nic nie powiedziałam. Odkryłam się i wstałam. Noga na szczęście przestała mnie boleć. Nie uśmiechałoby mi się spędzić niedzieli na izbie przyjęć. - Gdzie idziesz? 
- Umyć się. - wyszłam i skierowałam się do pokoju. Cholera zapomniałam karty. Wróciłam do pokoju chłopaka. Zgarnęłam torebkę i pod drzwiami zaczęłam przekopywać ją w poszukiwaniu prostokątnego plastiku. Wreszcie znalazłam, więc weszłam i rzuciłam ją na łóżko.
Rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Poczułam ciepły strumień wody na moim wyziębłym ciele. Byłam strasznym zmarzluchem, więc tylko minimalnie odczuwałam dzisiejsze ciepło na dworze. Stałam tak chwilę, ogrzewając się, za nim zacznę się myć. Wzięłam opakowanie z szamponem do włosów, które zaraz znalazło się na podłodze, kiedy poczułam ciepłe ręce na biodrach, które mnie przyciągały. Jedno wiedziałam. Osoba za mną była mężczyzną i nie miała na sobie nic. Zamarłam. Bałam się odwrócić do tyłu, ale pomimo strachu znalazłam się na przeciwko "włamywacza".
- Harry, kurwa, co ty odpieprzasz?! Chcesz, żebym dostała zawału? - zaczęłam się na niego wydzierać. Patrzył na mnie rozbawionym wzrokiem. - Z czego się śmiejesz?
- Z niczego słoneczko. - patrzył mi na twarz i oczy. Nie zjeżdżałam wzrokiem na dolne partie ciała, co mnie nie powiem uszczęśliwiło.

Przysunął się do mnie i złączył nasze usta. Przejechał językiem po mojej wardze, prosząc o wejście. Rozchyliłam je i poczułam jak pieścił nim moje podniebienie. Wplotłam palce w jego włosy. Czułam się

fantastycznie. Gdy skończyliśmy, odwrócił mnie do siebie plecami. Nałożył na rękę szampon i zaczął je wcierać w moje włosy. Potem wziął żel i zaczął rozprowadzać po moim ciele. Po wczorajszym jego zachowaniu zdziwiło mnie to, że unikał dotykania moich miejsc intymnych. Nasmarował mój brzuch, unikając kontaktu z moją klatką piersiową. Bał się mnie dotknąć? Wiedziałam, że tego chce, ale pewnie obawiał się mojej reakcji.
Zagryzłam wargę i chwyciłam jego ręce, splatając nasze palce. Poczułam jak męskość chłopaka twardnieje przy moim tyłku. W tym momencie moje policzki zrobiły się czerwone. Delikatnie zaczęłam wodzić naszymi dłońmi po moim ciele. Harry głośno zaciągnął się powietrzem, gdy pozwoliłam mu dotknąć moich piersi. Czułam się dziwnie, ale wiedziałam, że nie robię nic złego.
- Mogę? - szepnął do mojego ucha, gdy złapał w dłonie moje piersi. Przytaknęłam będąc jak w transie i opuściłam ręce wzdłuż ciała. Harry zaczął je masować, a ja odchyliłam głowę do tyłu, opierając ja na ramieniu loczka. - Jesteś taka piękna - powiedział swoim zachrypniętym głosem. Poczułam dreszcze w dole kręgosłupa, gdy jego jedna dłoń zaczęła zjeżdżać coraz niżej. Ciągle miałam zamknięte oczy, a jego dotyk był tak przyjemny, że nic wokół się nie liczyło. Byliśmy tylko my dwoje. Harry opuszkami palców drażnił skórę mojego brzucha. Drugą ręką, którą zdążył już zabrać z mojej piersi odgarnął moje włosy na jedną stronę i zassał skórę na mojej szyi. Składał drobne pocałunki, próbując rozluźnić moje spięte ciało.

- Harry - nagle się ocknęłam, kiedy jego kciuk zaczął kreślić kółka na mojej kobiecości. Złapałam jego dłonie w swoje i odwróciłam się w jego stronę. 
- Dlaczego nie pozwolisz sprawić sobie przyjemności? - zadał to pytanie praktycznie wiercąc we mnie dziurę swoim przenikliwym wzrokiem.
- Po prostu nie - zakryłam dłońmi swoje piersi i kobiecość, próbując wyjść. Poczułam dosyć mocny uścisk na nadgarstku i po chwili przylgnęłam do nagiego torsu Harry'ego.
- Holly, nie skrzywdzę cię. Chcę tylko żebyś poczuła się dobrze - ujął moją twarz w dłonie i patrzył mi z troską w oczy.
- Ja po prostu boję się tej całej bliskości. Miałeś pewnie wiele dziewczyn przede mną. A co jeśli zawiodę twoje oczekiwania? - Moje oczy zaczęły piec od zbierających się łez.
- Shh, nie zawiedziesz - złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Był taki czuły, a jego miękkie wargi były czymś kojącym. Jak oderwanie się na moment od tego wszystkiego. Tych wszystkich niepowodzeń.
- Kocham Cię, Harry - szepnęłam i oparłam czoło w zagłębieniu szyi loczka.
- Kocham Cię, Holly - pogładził moje włosy.


Nie wiem czy nie będę tego później żałowała, ale podnoszę głowę do góry patrzę w jego oczy, przygryzając dolną wargę. Na jego czole pojawia się zmarszczka, gdy zjeżdżam jego dłonią w dół. To tylko Harry, nie skrzywdzi mnie, powtarzam sobie w duchu. 
- Mogę? - spytał lekko zdezorientowany, a ja nieśmiało kiwam głową.
Opiera moje plecy o zimne kafelki i zaczyna wodzić dłonią wzdłuż wewnętrznej strony moich ud. Bardzo, bardzo powoli kręci kciukiem kółka na mojej łechtaczce, przez co zasysam mocno powietrze i przymykam oczy. Niby taki mały gest, ale potrafi doprowadzić do szaleństwa.
- Może cię troszkę zaboleć - uprzedza mnie, na co przytakuje. 
Złożył pocałunek na moim czole i bardziej rozsunął moje nogi. Wbiłam paznokcie w jego ramię, gdy poczułam jak jego palec wszedł we mnie. Towarzyszył temu nieprzyjemny ból, a moje oczy zaszły łzami.
- Bo-boli - poinformowałam go na co wycofał się i zaczął całować moje usta.
Jego dłonie przeniosły się na moje biodra. Naparł na mnie swoim nagim ciałem, a ja zatopiłam palce w jego włosach, pociągając za ich końce. Nasz pocałunek stal się z czasem bardziej namiętny. 
Przerwał go i ponownie włożył we mnie palca, ale na szczęście nie bolało tak jak za pierwszym razem. Zaczął nim poruszać, a ja odczuwałam niesamowitą przyjemność jak nigdy dotąd. Moje usta były lekko rozchylone, a oczy powoli mi się zamykały. Harry dłużej się nie zastanawiając dołożył jeszcze jeden palec, a moje ciało wygięło się. Jego ruchy były szybsze i pewniejsze. Kiedy na moment otworzyłam oczy, zobaczyłam jak wpatruje się we mnie z pożądaniem. Był tak bardzo skupiony. 
- Dobrze się czujesz, kochanie? - zapytał, a ja zaczęłam drżeć. 
- T-tak - jęknęłam.
W moim podbrzuszu utworzyła się fala przyjemności, a ja głośno i przeciągle jęknęłam. To był mój pierwszy orgazm.
- Jesteś wspaniała Holly - cmoknął mnie w czoło i oblizał palce, jeden po drugim. 
- To było cudowne - powiedziałam z uśmiechem na ustach. 

Później zaczęłam ja go myć, oczywiście było przy tym wiele śmiechu. Gdy wyszliśmy owinął mnie ręcznikiem, a następnie zrobiło to samo ze sobą.
- I co cwaniaku? Wszedłeś mi pod prysznic, a nie wziąłeś rzeczy? - powiedziałam przysuwając się do niego i kładąc mu ręce na szyi.
- Jak bardzo bym miał Cię prosić żebyś mi coś przyniosła? - zapytał uśmiechając się do mnie zalotnie.
- Bardzoo.. - stanęłam na palcach, delikatnie muskając jego wargi. Stojąc w samych ręcznikach na środku pokoju, przyciągnął mnie bliżej do siebie. - Ubiorę się i pójdę. - powiedziałam zakończając namiętny pocałunek.
- Dziękuje. - skradł jeszcze jednego buziaka, po czym poszedł usiąść na łóżku i obserwował jak się ubieram. Wzięłam jasne krótkie spodenki w kwiatki, białą bluzkę na ramiączkach oraz bieliznę i zamknęłam szafę, skierowując się do łazienki.
- No proszę cię... - mruknął niezadowolony Harry. - Już cię widziałem nago. Nawet przed chwilą.
- Ale połowa Los Angeles mnie nie widziała. - wywróciłam oczami i pokazałam głową w kierunku okna. - Poza tym myślałeś, że będę ci tu robić striptiz?
- Tak. - wyszczerzył się w uśmiechu. Ignorując jego "marzenie" skierowałam się do łazienki. Ubrałam się i zaczęłam myć zęby, kiedy rozległo pukanie do drzwi.
- Kochanie, trochę mi zimno. - usłyszałam ochrypły głos. Wyplułam zawartość z buzi i wypukałam usta. Otworzyłam drzwi.
- Już idę. - podał mi swoją kartę. - Jakieś preferencje, co mam ci przynieść.
- Obojętnie. - wzruszył ramionami. - Wiesz co zazwyczaj noszę.
Rzuciłam krótkie "okej" i zniknęłam za drzwiami pokoju, wchodząc do pomieszczenia, w którym sypiał Harry. Weszłam do pokoju i otworzyłam jego szafę. Wzięłam jakieś czarne rurki, białą bluzkę i jakąś bieliznę. Zamknęłam drzwi i weszłam do siebie rzuciłam mu rzeczy, podając kartę. W podzięce dostała buziaka i podeszłam do komody, żeby się pomalować. Nie lubiłam na siebie nakładać tony tapety. Wolałam naturalną urodę, więc zrobiłam delikatne kreski i pomalowałam się wodoodpornym tuszem, który niestety wzięłam zamiast normalnego.
- Malujesz się na basen? - zapytał Harry.
- Nie będę pływać. - oznajmiłam.
- A to niby czemu? - zapytał opierając się bokiem o mebel.
- Już ci mówiłam czemu... - mruknęłam zakręcając tusz.
- Oj no proszę ci...

- Mówiłam nie. - przerwałam mu.

- Okej, spokojnie. - objął mnie od tyłu w pasie. - Ale mam jedne warunek.
- Jaki? - wymamrotałam.
- Weź jakieś rzeczy na przebranie. Jakieś wygodne, żeby było ci ciepło.
- Co? Po co? Planujesz coś?
- Nic nie pytaj, tylko bierz. Inaczej cię tam siłą ubiorę w kostium i wrzucę samą na żywca do basenu. - odwróciłam się i spojrzałam na niego przerażona.
- Okej... - powiedziałam. Poszedł się spakować na basen jak i do torby, a ja uczyniłam to samo. Dzisiaj wieczorem mieliśmy wylatywać do Londynu. Nareszcie będę mogła zasnąć we własnym łóżku, wtulona w swoją przyjemną pościel. Rozłożyłam na podłodze walizkę i zaczęłam do niej upychać rzeczy, zostawiając cieplejszy komplet, który założę na powrót do zimnej Anglii. Powrzucałam byle jak ubrania i zaczynałam pakować kosmetyki, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę! - zawołałam. Odwróciłam się, a za mną pojawiła się roześmiana buzia Louis'a. - Co cię tak śmieszy? - zapytałam, przyglądając się mu. Mimowolnie na moją twarz również wpełzł delikatny uśmiech.
- Bo świat jest piękny! - zawołał i opadł na moje łóżko. Popatrzyłam na niego zdziwiona, unosząc brwi. - Ty jesteś z Hazz'em mi się cudownie układa z Elą, wokół sami zakochani! - zaczął wymieniać. - Twój brat wziął ślub, Niall z Alex słodzą. Trzeba z kimś spiknąć Chloe. Uwielbiam czas walentynek.
Zaśmiałam się.
- Cieszę się, że się cieszysz. - powiedziałam pakując kosmetyczkę do walizki. Położyłam się na niej, żeby pomóc sobie w zapinaniu jej.
- A ty coś nie jest za szczęśliwa. Coś nie tak? - zapytał, siadając i przyglądając się moim poczynaniom.
- Nie, wszystko dobrze. Nawet lepiej. - posłałam mu słaby uśmiech.
- No okej. - powiedział bez przekonania. - Gotowa?
- Gdzie? - zapytała zdezorientowana.
- No jedziemy na basen. Harry ci nie mówił.
- Oh, mówił... - powiedziałam wbijając wzrok w swoje buty, które miałam już na nogach. Wzięłam torebkę i skierowałam się do drzwi. - Idziesz? - kiwnął głową i ruszył za mną. Sądziłam, że pojedziemy sami... W takim wypadku nie ma mowy, żebym weszła do wody. Posiedzę sobie zboku i popatrzę.
Zeszliśmy na dół i okazało się, że oprócz naszej czwórki, jedzie Alex z Niall'em i Chloe. Pięknie, większe środowisko do upokarzania się. Przyjaciółki wiedziały, że nie umiem pływać, ale reszta, wyłączając Styles'a, nie wiedziała.
Rozeszliśmy się każdy w swoim kierunku. Harry chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę auta.
- Nie stresuj się, nie pozwolę żebyś się utopiła. - posłałam mi pocieszający uśmiech. Jakoś nie pomógł... - Wzięłaś strój?
Nie wiem czemu, ale zachciało mi się śmiać.
- Nie. - wyszczerzyłam się do niego.
- Jak to nie? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- Normalnie. - nie czekając aż każe mi się wrócić, czmychnęła na siedzenie zamykając drzwi i zapięłam pasy. Obszedł auto i usiadł po swojej stronie.
- Dopóki nie wrócisz się po niego, nie ruszymy. - zaszantażował. Parsknęłam.
- Nic straconego. - założyłam nogę na nogę i zaczęłam przyglądać się pomalowanymi na oliwko paznokciom.
- Holly, idź proszę... - powiedział, patrząc na mnie. Ja twardo przyglądałam się swoim dłoniom.
- Ruszysz, czy mam ci pomóc? - zapytałam się, odrywając wzrok od płytek i spoglądając w jego zielony oczy.
- A ty pójdziesz, czy mam cię tam zanieść? - odpowiedział pytanie na pytanie, wyraźnie zirytowany.
- Jejku, odpuść! - podniosłam ręce w geście irytacji. - Nie mam zamiaru iść po strój, tak samo jak nie mam zamiaru się kąpać. Posiedzę na leżaku i sobie popatrzę jak się super bawicie. Nie każdy musi lubić tego typu rozrywki. - wydusiłam z siebie.
Nic nie odpowiedział. Odpalił auto i ruszył w kierunku basenu, który kojarzyłam z klasowych wycieczek, na których zazwyczaj tylko zjeżdżałam ze zjeżdżalni lub siedziałam na zewnętrznych leżakach, opalając się z koleżankami. Prze całą drogę panowała niezręczna cisza. Popatrzyłam na bruneta. Widziałam jak zagryzał dolną wargę albo mocniej ściskał kierownice. Odwróciłam się w kierunku mojej bocznej szyby i oparłam łokieć na drzwiach, przyglądając się zatłoczonym ulicom Los Angeles.


-------------------------------------



Od samego początku chcę po raz setny bardzo, bardzoooo podziękować Agacie, że pomogła mi ze scenka prysznicową w rozdziale :3 Nie wiem co bym tutaj bez Ciebie zrobiła :*



I tak oto kończymy kolejny rozdział. Jejku, pamiętam jak jeszcze nie dawno nie mogłam się doczekać aż wylecą do LA, a teraz już z niego wracają.. Yh, ale to że znowu będą w zachmurzonym, zimowym Londynie, nie zmieni faktu, że się nic nie będzie dziać :D Już coś obmyśliłam, ale na razie nie związanego z Holly i Harry'm. Mogę wam zdradzić, że ta dwójka na razie będzie sobie słodzić. Niech się cieszą swoim szczęściem... chwilowym. Buhah. xd

Dzisiaj niestety nie dowiedzieliście się nic o szatańskich planach Nath i Austin'a, ale postaram się wam to wynagrodzić w przeciągu kilku rozdziałów. 


Więc do następnego ♥ Nie wiem kiedy dodam, wszystko zależy od waszych komentarzy. 



Buziaki,
Roksana ♥

5 komentarzy = rozdział w ciągu tygodnia. 
♥ CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Mile widziane są również anonimowe. :* 

7 komentarzy:

  1. Zaczyna się dziać :)
    Tak jak myślałam prysznic to pomysł Agaty.
    Najbardziej rozbawił mnie Louis. Jak zwykle :)
    Tylko nie mów,że zamierzasz zrobić coś ten dwójce!
    Wystarczająco wiele przeżyli.
    Błagam,dodaj szybko rozdział bo umrę z ciekawości!
    Buziaki,Emila (znowu zapomniałam hasło do Googla,to już chyba 4 raz....)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny! Następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wyszedł Ci ten rozdział kochana. Bardzo mi się podobał <3
    Naprawdę nie musisz dziękować! To nic wielkiego :*
    Aww ten Hazz taki kochany, a zarazem natarczywy, ale tak go uwielbiam ;d
    Uwielbiam jak Holly stawia na swoim! Nie da sobą pomiatac i bardzo dobrze :)
    Nie ja nie chcę, aby Twój szatanski plan tutaj zaistniał. Boję się!
    Dla mnie mogą być cały czas slodcy, tak jak teraz!
    Czekam na kolejny i życzę mnóstwo weny, Skarbie <3
    Kocham, @youmakememad96 .xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, to na prawdę jest świetne ♥
    Czekam na next :)

    +zapraszam do mnie :) http://love-the-way-you-lie-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem takich pornoli możę być więcej! niech Agata ci pomaga! Kocham czytać coś takiego :) Karola taka zboczona,aww!

    OdpowiedzUsuń
  6. No no to się porobiło ale powiem szczerze że tęsknię za postacią Austina. Dział fajny i czekam na następny :)

    Pozdrawiam i życzę weny Z ;)

    OdpowiedzUsuń