niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 24


Organizacyjna notka pod rozdziałem. Proszę o przeczytanie :) 

*oczami Nathalie*

Wyszłam z hotelu i skierowałam się do jeden z kawiarni. Miałam spotkać się w niej z Austin'em i omówić szczegóły naszego planu. Ubrana w jeans'owe spodenki, zwykłą, luźną bluzkę w kwiatki oraz beżowe vans'y, weszłam do jednej z najlepszego lokalu z ciastami. Odszukałam wzrokiem bruneta i podniosłam do góry głowę, dumnie idąc w stronę lady. Widziałam, że spojrzał na mnie i zawiesił wzrok, który mówił wszystko... Podobałam mu się, ale jednak nadal wolał Holly. Po spędzeniu z nim trochę czasu, wybiję mu ją z głowy. Zamówiłam Latte i podeszłam do stolika, kładąc kubek na stole oraz siadając na przeciwko niego. Odłożyłam torebkę na bok i spojrzałam na niego wyczekująco. 
- Cześć. - mruknął, nadal zajęty przeglądaniem czegoś w telefonie. Nie słysząc mojej odpowiedzi, odłożył urządzenie na bok i popatrzył na mnie rozbawionym wzrokiem. - Nie przywitasz się? 
- Cześć. - wymamrotałam. - Przywitałam się gdy przestałeś być zaślepionym w ekran. - zmrużyłam oczy. - Może przejdźmy do szczegółów. Nie długo wracam do Londynu. 
- Z Holly? - zapytał. 
- Nie. - warknęłam. Nie chciałam być nie miła i go do siebie zrażać. Muszę się przyzwyczaić, że to ona będzie głównym tematem naszych rozmów. 
- Dobra, ze spokojem. - powiedział, wyciągając ręce w geście obronnym. - Mówiłaś wczoraj, że nigdy nie została zdradzona? - kiwnęłam głową. - Nie doznała bólu po starcie ukochanej osoby... - myślał na głos. 

- O, nie. Nie o to mi chodzi. O zdradę, owszem. Ból po starcie bliskiej osoby miała dosyć ostry, kiedy babcia zmarła. - westchnęłam. - Trzeba by skrzywdzić ich oboje... Jak jedno zawini, to ta druga w desperacji może wrócić, ale jeżeli oboje będą mieli coś na sumieniu, to będzie ich to od siebie odpychać, że ukrywali przed sobą takie ważne sprawy. - wytłumaczyłam brunetowi, co miałam na myśli. 
- Dobry plan. Tylko z kim? - zapytał. 
- Czy ja tutaj o wszystkim mam myśleć? - odpowiedziałam i wywróciłam oczami. - Kojarzysz plotki o romansie Harry'ego z Arianą? On jej się podoba. W high school się z nią przyjaźniła, więc chyba czas odświeżyć stare znajomości. - usiadłam wygodnie na krześle. 
- Dobrze kombinujesz. - pokiwał z aprobatą Austin. - Kogoś bliskiego od Holly znasz? 
- Z tego co mi wiadomo, to dosyć blisko jest z Mike'iem, ale to jest takie friendzone. On chcę czegoś więcej niż przyjaźń, a ona nie. 
- Dobra, pogadam z nim jak wrócimy do Londynu. - wziął na siebie to zadanie. 
- To się cieszę. - powiedziałam. - Na razie musimy z nimi ustali, czy wchodzą w takie coś. Ja spróbuję się zakolegować z Arianą od nowa. Musimy podchodzić do nich małymi kroczkami. Z nim musisz spotkać się "przypadkowo". - zakreśliłam cudzysłów w powietrzu. 
- Rozumiem.. - powiedział. - No to plan mamy ustalony. - uśmiechnął się zalotnie. - Masz jakieś plany na resztę dnia? 
- Tak. Zaraz się pakuję i o 15 wylatuje. - wstałam biorąc ze sobą kawę w papierowym kubeczku. - Do zobaczenia w Londynie. - mrugnęłam do niego i ruszyłam w kierunku drzwi, kręcąc biodrami. Będąc już za drzwiami, wyciągnęłam telefon i odszukałam numer byłej przyjaciółki. Przesunęłam po zielonej słuchawce i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Cześć, Ariana. Pamiętasz mnie? Tak dawno nie gadałyśmy!...

*oczami Holly* 

Droga minęła w ciszy. Nawet ten kawałek, który odbyliśmy z parkingu do wielkiego budynku, w którym znajdowały się baseny. Wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą. Poszli się przebrać, a ja założyłam klapki i skierowałam się na leżaki obok basenów. Ucieszyło mnie, że nie tylko ja się nie kąpałam, bo Eleanor również buntowała się Louis'owi w tej sprawie. 
- Cześć. - powiedziałam do dziewczyny siadając obok niej. - Też nie pływasz? 
- Hej. - uśmiechnęła się na mój widok. - Tak. Nie mogę niestety. 
- Rozumiem. Ja akurat.. hm.. nie mam ochoty. 
- Rozumiem, też nie umiem pływać. - wyszczerzyła się do mnie. - Ale czasem fajnie się z nimi tam pochlapać. - powiedziała spoglądając na piątkę znajomych siedzącą w brodziku z małą dziewczynką. Wyglądało to dosyć komicznie. Wiedziałam, że Hazz i Lou są wujkami dla małej Lux, ale nie sądziłam, że faktycznie są aż tak zżyci. Zwłaszcza Harry. Głównie on się bawił. Przez chwilę przebiegła mi przez głowę myśl, czy zobaczę go bawiącego się tak z naszym dzieckiem... "Holly o czym ty myślisz... Jesteście razem dwa dni..." No tak. Dałam sobie mentalnego liścia. 
Co jakiś czas podpływał do nas Louis z pytaniami do Eli jak się czuje i czy wszystko w porządku. Zachowuje się jakby była w ciąży, a do zwykły okres. Jeszcze nie trafiłam na moment kiedy go miałam, a byłam w towarzystwie Harry'ego. Akurat ten czas przypadł albo na początku znajomości, co było dla mnie jednym wielkim żartem, albo czas naszej przerwy przed wylotem do Los Angeles. Ciekawe jak to u nas będzie wyglądać... 
- Louis mi mówił, że jesteście z Harry'm parą. - zaczęła Eleanor. 
- Tak. - posłałam jej słaby uśmiech. Plotki się szybko roznoszą... 
- Szczerze, to wiedziałam, że to się tak skończy. Za dużo do siebie czuliście. Widać to było nawet podczas waszej "rozłąki". Kiedy on przyszedł raz do ciebie do kawiarni z Arianą, miałaś minę jakby ci ktoś przywalił kamieniem. - zaśmiałam się z jej porównania. - Nie ma się co śmiać. - odpowiedziała z powagą. - Zależy wam wzajemnie na sobie. Bardzo się cieszę, że Styles w końcu znalazł sobie porządną dziewczynę, a nie... krótkie historie... - powiedziała, ale widziałam, że chcę coś jeszcze dodać. Popatrzyłam na nią
wyczekującym wzrokiem. - Nie bierz sobie tego do serca, ale niektórzy myślą, że to nie wytrzyma więcej niż tydzień. Broń Boże, nie sugeruj się tym! To wypowiadają sami idioci, a my tutaj wszyscy bardzo wspieramy wasz związek. - posłała mi słaby uśmiech. Nie wiem czemu, ale rozmowa bez tej informacji by się obyła. - Dobra zmieńmy temat. - powiedziała i zaczęła mówić o jakiejś nowej kawiarni, niedaleko Celebrity Cafe. 
Podobno ma być to niezła konkurencja, bo jest to druga tylko dla gwiazd, ale za bardzo się nad tym nie zastanawiałam. Martwił mnie fakt, krótkich związków Hazz'a. Miało to trwać krótko? Spojrzałam na chłopaka, a on jak na zawołanie odwrócił się w moim kierunku i mrugnął do mnie. 
- Słyszałaś o krótkiej, miesięcznej trasie chłopaków do Hiszpanii, Włoszech i Francji? - zapytała. Zagryzłam wargę i odwróciłam się w jej kierunku. 
- Nie? - zapytałam zdezorientowana. 
- Oh.. - zdołała tylko tyle powiedzieć. Czemu ja się dowiadywałam o wszystkim ostatnia? Byłam na niego wściekła, ale nie chciałam tego teraz pokazywać. Pogadamy w hotelu albo i nawet w aucie. Chciała coś dodać, ale podpłynął do nas zielonooki. 
- I co Holly, wchodzisz do nas? - zapytał z zadziornym uśmieszkiem. 
- Nie? - odpowiedziałam znowu tak samo. - Nie mam stroju. - dodałam. 
- Wrzuć ją w ciuchach! - krzyczał z daleka Niall. 
- Nigdzie nie ma zakazu. - poparł jego stronę Louis. Brunet popatrzył na nich zaskoczony, a potem zwrócił się do niedaleko siedzącego ratownika. 
- Mogę? 
- Jak chcesz. - wzruszył ramionami mężczyzna. Wstrzymałam oddech i zobaczyłam łobuzerski uśmiech chłopaka na sobie. 

- O nie, nie, nie, nie... - powiedziałam wstając i zabierając się do ucieczki. Harry szybko wyszedł i zaczął mnie gonić. Objął mnie z od tyłu za ramiona, blokując mi jakąkolwiek możliwość ucieczki. Wpadł ze mną do basenu, nadal trzymając mnie w ramionach. Wynurzyliśmy się na powierzchnię i wyswobodziłam się z jego uścisku. Wytarłam oczy. Może tusz wodoodporny to nie kwestia przypadku. 
- To po to ci były moje ubrania na zmianę! - wymamrotałam, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy. 
- Tak. - wyszczerzył się. Znowu do niego przywarłam w obawie, że się utopię. Nienawidziłam pływać. Założył mnie sobie na plecy i podpłynął ze mną do znajomych.
- Idiota. - szepnęłam mu do ucha.
- Ale twój. - odpowiedział nadal się uśmiechając. Wrzucanie mnie do basenu, jako osobę nie umiejącą pływać jest doprawdy aż tak zabawne?
Posadził mnie obok siebie. Mała dziewczynka popatrzyła się na mnie i była wyraźnie onieśmielona widokiem nieznanych twarzy. Do dziewczyn zdążyła się przekonać i podstawiają jej zaraz nową osobę. Uśmiechnęłam się do niej lekko i wtuliła się w ramię siedzącego obok Harry'ego.

- Chyba się ciebie wstydzi. - zaśmiał się Louis. Ela przysunęła sobie leżak bliżej nas i siedzieliśmy teraz w jednej grupce. Po niecałe godzinie poszliśmy na zjeżdżalnie. O dziwo nikt nie przyczepił się, że pływam w ubraniach, ale z tego co kojarzę tutaj było dużo takich przypadków. Gdy reszta nadal się zabawiała w plastikowych rurach, usiedliśmy na brzegu jakiegoś basenu, już ze zmęczoną dziewczynką. Chyba przypasowałam jej, bo ciągle się do mnie uśmiechała i zaczepiała. Wtarabaniła mi się na kolana i zaczęła się układać do snu.

- To jej pora drzemki. - stwierdził Harry, patrząc na duży elektroniczny zegar. Lekko gładziłam wilgotne włoski dwulatki. - Mogłabyś iść już ja powoli ubierać, a ja po nich pójdę? - kiwnęłam głową i dał pasek do otwierania szafki. Wzięłam śpiącą dziewczynkę na ręce i poszłam do damskiej szatni. Odszukałam odpowiednie drzwiczki i zaczęłam wycierać ciałko dziecka. Wyciągnęłam ogrodniczki i szarą bluzkę z kotkiem, która się tam znajdowała i ubrałam ją w to. Wsunęłam na jej nogi również popielate trampki i poszłam suszyć jej włoski.

*oczami Harry'ego*

Holly wstała i skierowała się do szatni, opiekuńczo trzymając śpiącą dziewczynkę. Chciałbym kiedyś widzieć ten widok ponownie. Ona jako moja żona, a dziecko byłoby nasze. Cudowna wizja na przyszłość. Kiedy zniknęły za rogiem, wstałem, żeby pójść poszukać przyjaciół. Nie musiałem daleko iść, bo spotkaliśmy się w połowie drogi na zjeżdżalnie. Właśnie mieli do nas wracać. Wróciłem do naszej szatni i poszedłem się ubrać. Gdy wyszedłem, wziąłem torbę z szafki i skierowałem się do suszarek. Na widok brunetki suszącej włosy, siedzącej na blacie dziewczynki, uśmiechnąłem się lekko. Lux pomimo, że była strasznie wykończona, uśmiechnęła się do mnie i pomachała entuzjastycznie. Skierowałem się do nich, odkładając torbę na bok. Wziąłem słuchawkę suszarki i zacząłem suszyć włosy Holly. Gdy ona skończyła, zawiązała dziewczynce włoski w malutką kitkę i przekazała ją wyszykowanej Chloe. Odwróciła się w moim kierunku i zaczęła dmuchać ciepłym powietrzem na moją głowę.
- Jesteś na mnie zła? - zapytałem, gdy już kończyła.
- Nie, dlaczego tak myślisz? - odpowiedziała wpatrując się we mnie swoimi niebieskimi tęczówkami. Mógłby w nie patrzeć godzinami. Działały tak kojąco...
- Nie odzywasz się do mnie... Myślałem, że jestem na mnie zła za to, że cię wrzuciłem do basenu.
- O jejku, nie żartuj. - uśmiechnęła się. - Jak mogłabym być zła za takie coś? - odłożyła słuchawkę i ujęła moją twarz w swoje dłonie. - Nie będę się przecież na ciebie wściekać o to, że chciałeś mi załatwić rozrywkę. Co prawda była słaba, bo basem to jedna z moich nienawistnych rzeczy, ale cóż.
- Gdybyś dała się nauczyć pływać, to byś to polubiła.
- Możliwe. Chodzi mi o to, że nie sądź, że będę się wkurzać o takie błahostki.
- Dobrze. Zapamiętam. - musnąłem jej wargi. Usłyszałem odchrząknięcie za swoimi plecami.
- Nie chcę wam przeszkadzać, ale mała trochę jest zmęczona. - powiedziała Chloe.
- Tak, już idziemy. - dziewczynka spojrzała w moją stronę zmęczonym wzrokiem i wyciągnęła w moim kierunku rączki. Przejąłem ją, odciążając przyjaciółkę. Założyłem jej bluzę i zaniosłem do auta, gdzie przed przyjazdem tutaj przełożyłem fotelik. Zgodziliśmy się dzisiaj zająć Lux do naszego wylotu. Zresztą i tak mieli z nami lecieć.
Nie rozmawialiśmy dużo podczas jazdy. Musiałem jej powiedzieć o trasie za tydzień, ale nie wiedziałem jak to ująć w słowach. To miała być dla nas miesięczna rozłąka, a szanse, że do mnie przyleci są małe, bo nienawidzi samolotów. Czemu musimy mieszkać tak daleko od tych 3 krajów?
Stanąłem na czerwonym świetle i popatrzyłem na Holly. Patrzyła za okno i palcami wystukiwała rytm piosenki na kolanie. Spojrzałem w lusterko na spokojnie śpiącą Lux. Mieć takie dwie piękności przy sobie to marzenie. Ruszyłem z miejsca i po paru minutach zaparkowałem na parkingu za hotelem. Delikatnie wziąłem dziewczynkę na ręce i ruszyłem do pokoju. Ułożyłem dziecko na łóżku i przykryłem kołdrą. Napisałem sms'a do Lou, mamy Lux, że już jesteśmy i czekamy na nich.
- Jesteście jej wujkami? - zapytała Holly, zdejmując sweter i siadając na kanapie. Ułożyłem się obok niej, obejmując ręką i położyła mi głowę na ramieniu.
- Tak. - powiedziałem gładząc jej włosy. - Ja jestem nawet jej chrzestnym. - dodałem z uśmiechem.

- Wow, gratuluje. - odsunęła się lekko i odwzajemniła gest. Zbliżyłem swoją twarz do niej. Delikatnie musnąłem jej wargi. Przejechałem po jej dolnej wardze, prosząc o wejście. Rozsunęła je i automatycznie pogłębiłem pocałunek, pieszcząc jej podniebienie. Przemieściłem się tak, że teraz leżała pode mną. Włożyłem ręce pod jej bluzkę, ponownie delektując się dotykiem jej miękkiej skóry.

- Lux śpi obok. - powiedziała z trudem łapiąc oddech.
- Przecież nie robimy nic złego. - wymamrotałem, schodząc pocałunkami po szyi na dekolt. Wplotła palce w moje włosy i lekko je pociągnęła. Uwielbiałem gdy to robiła.
Za naszymi plecami usłyszeliśmy cisze kichanie. Automatycznie się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy w kierunku dźwięku. Dziewczynka miała lekko uchylone powieki patrzyła się na nas.
- Cio lobicie? - zapytała.
- Ciocia Holly źle się poczuła. - wytłumaczyłem i spojrzałem na brunetkę obok mnie, która spoglądała na mnie spod swoich długich rzęs rozbawionym wzrokiem.
- Aha.. - powiedziała i milczała chwilkę. Myślałem, że zasnęła, więc wciągnąłem na swoje kolana Holly i zacząłem całować jej szyję. - Połozicie sie ze mną? - zapytała. Spojrzałem na dziewczynę, która kiwnęła głową i wstała, wyswobadzając się z mojego uścisku.
- Pewnie, że tak. - ułożyła się na boku obok niej. Wstałem i wskoczyłem im do łóżka wywołując śmiech Lux i karcące spojrzenie Holly skierowane do mnie. - Delikatniej. - zbeształa mnie.
- Dobrze kocie. - przytuliłem się do niej i odsunąłem jej włosy, żeby mieć lepszy dostęp do karku.
- Przytuli mnie pani? - zapytała co mnie zdziwiło, a zarazem ucieszyło, że zdobyła tak szybko jej zaufanie.
- Pewnie, ale nie mów do mnie pani tylko Holly. - posłała jej lekki uśmiech.
- A ciocia Holly mozie być?
- Jak sobie życzysz. - powiedziała i objęła ją. Nadal trzymałem ją w tali, tylko kawałek się przemieściłem. Chciałem poczekać aż Lux pójdzie spać i wtedy będziemy mogli dokończyć to co zaczęliśmy, ale chyba Holly miała inne zamiary, bo zasnęła razem z nią.
Chciałem zasnąć, ale nie mogłem przestać myśleć o niej. Jak ja jej to powiem, że nie będziemy najprawdopodobniej widzieć się przez miesiąc? No może przez niecały, bo na koniec będziemy mieć parę koncertów w Wielkiej Brytanii i również w Londynie. Mocniej się do niej przytuliłem rozkoszując się chwilą. Znowu zacząłem myśleć o naszej przyszłości. Może za parę lat będziemy tak leżeć we własnym domu, z własnym dzieckiem jako małżeństwo? Co raz częściej mi ta myśl wchodziła do głowy. Nie ukrywam, że bardzo by chciał, żeby się sprawdziła, ale na obecną chwilę muszę zająć się teraźniejszością. Obiecałem sobie, że powiem jej o koncertach dzisiaj. A może jutro?
Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
Niechętnie wstałem, odwracając się i patrząc na Holly i wtuloną w nią dziewczynkę.
Uśmiechnąłem się mimowolnie i ruszyłem do drzwi. Otworzyłem, spotykając w nich radosną Lou. Gestem ręki zaprosiłem ją do środka.
- Cześć. - szepnęła i przytuliła mnie.
- Miło cię widzieć. Udało się wszystko załatwić?
- Tak, jeszcze raz dziękuje, że zgodziliście się z nią zostać. - spojrzała w stronę Lux. - Widzę, że polubiła Holly.
- Tak. - uśmiech nie schodził mi z twarzy. - Bardzo się cieszę. - powiedziałem i usiadłem z nią na kanapie. Rozmawialiśmy chwile o naszej przyszłej trasie, kiedy poczułem ręce na swoich ramionach. Odwróciłem się i ujrzałem uśmiechniętą twarz brunetki. Przywitała się z Lou i pociągnąłem ją na swoje kolana.
- Aww, jesteście tacy słodcy! - powiedziała Lou i ruszyła się do dziewczynki, która zaczęła płakać. Wzięła ją na ręce i przywitała się.
- Jak się spało? - zapytałem Holly.
- Dobrze. Myślałam, że pośpisz sobie z nami.
- Nie chciało mi się, ale z wami leżałem dopóki Lou nie przyszła. - zacząłem całować jej szyję.
- To ja już pójdę. - powiedziała mama Lux. Pożegnała się z nami, życzyła miłego lotu i wyszła. Zamknąłem za nią drzwi i podbiegłem do zszokowanej moim zachowaniem brunetki. Podniosłem ją, oplatając jej nogi wokół moich bioder. Wpiłem się w jej usta i chwyciłem ją za pośladki, żeby ją "podtrzymać". Dziewczyna od razu odwzajemniła pocałunek, wplatając swoje palce w moje loki. Położyłem ją na łóżku zaczynając, ponownie całować po szyi, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Nie, przepraszam. Zaczął do nich walić.
- Kurwa. - zakląłem, odsuwając się od jej szyi. Niechętnie wstałem i otworzyłem je. Ujrzałem Louis'a, dość poddenerwowanego. - Cześć. - mruknąłem.
- Holly jest u ciebie? - zapytał. Jak na zawołanie, dziewczyna stanęła obok mnie na palcach, podpierając się podbródkiem o moje ramie.
- Jak widać jestem. - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. - Co jest?
- Alex strasznie źle się czuje.
- Czyli?
- Głowa i brzuch ją boli oraz ma straszne nudności. - westchnęła i bez żadnych zbędnych pytań wyminęła nas i skierowała się do pokoju Horan'a. Również ruszyliśmy za nią.

*oczami Holly*

Nie musiałam o nic pytać, bo i tak nic konkretnego bym nie usłyszała. Weszłam do pokoju Niall'a i zobaczyłam nerwowo chodzącego chłopaka. Chloe razem z Eleanor siedziały przy Alex. Podeszłam do łóżka i popatrzyłam na bladą jak ścianę brunetkę.
- Ale sobie do cholery wybrałaś porę na chorowanie. - mruknęłam.
- I co teraz? Zostaje w Los Angeles? - zapytała zdrowa przyjaciółka.
- Co? Nie! - zaśmiałam się.
- Jak to nie? - zapytał zdziwiony Niall.
- Normalnie? Leci z nami, ja albo Chloe usiądziemy z nią i będzie pięknie. Damy jej leki i jak zaśnie na to 10 godzin to będzie idealnie.
- Nie pozwolę na to. - blondyn zmarszczył brwi.
- Przepraszam cię bardzo, ale w tej sprawie nie masz nic do gadania. - postawiłam się mu. - Znam ją o wiele dłużej i wiem co będzie dla niej lepsze. - Chlo podała mi leki i wybrałam z nich to co ma dać Alex. - Jest spakowana? - mruknęłam.
- Tak. - odpowiedziała mi przyjaciółka.

- To dobrze. Niech leży do wylotu. Obudzi się ją, weźmie leki i powinno być lepiej. - powiedziałam i popatrzyłam na nieprzytomną dziewczynę. Nie ukrywając wyglądała strasznie. Jak przyjedziemy będziemy musiały od razu jechać do lekarza.

Dziewczyny zaczęły o czymś gadać, a Lou marudził coś pakującemu się Niall'owi. Poczułam ręce na tali.
- Nie wiedziałem, że jest lekarzem. - usłyszałam ochrypły głos Harry'ego.
- Mam wiele zawodów. - odwróciłam się i uśmiechnęła, skradając krótkiego buziaka. Wyswobodziłam się z jego ramion i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam przeglądać Facebook'a na telefonie. Odłożyłam na bok telefon, ale zaraz usłyszałam sygnał powiadamiający mnie o sms'ie. Westchnęłam i przełożyłam się na brzuch. Nieznany... Przełknęłam ślinę i wstrzymałam oddech. Może to zwykła reklama? Nadusiłam na zieloną ikonkę i weszłam w wiadomości i poszczególny wątek.

Odpoczywaj złotko. Obiecuję, że już niedługo Twoje życie legnie z gruzach.

A. xx

Czułam się jak w tej książce "Pretty Little Liars" gdzie dziewczyny dostawały wiadomości od tajemniczego "A." Jednak mój A. nie był sekretem, tylko największym jawnym koszmarem. Cholera, co on miał na myśli? 
___________________________________________________

Rozdział na rozluźnienie załamania szkolnego :D

Kolejna akcja zaczyna się powoli rozkręcać. Stopniowo będę wprowadzać perspektywy Nath i Austin'a. A już w następnych rozdziałach (postaram się w przeciągu jednego/dwóch) dowiecie się czym uprzykrzę życie Alex i Niall'a. Akcja troszkę potoczy się obok nich :3 Takie oderwanie do naszych głównych bohaterów. Oczywiście z w tym zdarzeniu również ich nie zabraknie :D
Co sądzicie o chorobie Alex i jej objawach? Czy Austin pisząc, że jej życie legnie w gruzach miał na myśli tylko plan z Nathalie?  Nasz zakochana parka nie za bardzo słodzi? Ile im czasu dajecie? :D

Sprawy blogowe:
Nie wiem co powiedzieć... Jestem mile... zaskoczona? Limit przebiliście już na następny dzień i jest więcej komentarzy. Jak ja mam wam podziękować? Jesteście wspaniali!
Tak sobie myślę, chcielibyście tytuł/ły piosenek, przy których np. piszę poszczególny rozdział? Wiem, że na niektórych blogach takie coś jest i zastanawiam się nad tym.
Teraz ze spraw czysto organizacyjnych. Jak niektórzy zauważyli wakacje dobiegły ku końcu, jutro pójdziemy do szkół i zacznie się cały szkolny meksyk. Do czego zmierzam? Idę do 3 gimnazjum i chcę się mocno skupić na nauce. Od razu mówię nie porzucam, nie zawieszam, nie zamykam, nie rezygnuję z bloga! Już kiedyś pisałam, że skończę go choćbym musiała całą noc siedzieć nad paroma linijkami. Rozdziałów na pewno nie będzie dwa razy w tygodniu. Jak się zdarzą, to bardzo rzadko. Będę wolała sobie pisać na zapas, żebyście nie musieli długo czekać w następnych tygodniach  :) Tylko tyle w zasadzie chciałam wam powiedzieć.
Goodbye Summer [*] :c

PS : Możecie potraktować ten rozdział również jako podziękowanie za  6 tys. wyświetleń! Kocham was! ☻♥♥

Na obecną chwilę to tyle. Miłego rozpoczęcia roku szkolnego i do następnego!

Buziaki,
Roksana xx

5 komentarzy = next! 
♥ CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Mile widziane są również anonimowe. :*  


3 komentarze:

  1. Ugh jak ja nienawIdzę Nath i Austina i jeszcze ta głupia Ariana ma się tutaj pojawić i namIeszać.. Tylko się pochlastac mydłem w płynie!
    Elka mnie trochę zdenerwowała! Nie powinna mówić Holly o tym, że Harry ma krótkie związki. To w ogóle nie jej sprawa...
    Harry i Holly są kochani. Uwielbiam ich takich szczęśliwych <3
    Już myślałam, że coś będzie a tu pach musieli im przerwać ;/
    Lux słodkie dzieciątko <3
    Nie mogę się już doczekać kolejnego <3
    Powodzenia w szkole! Gdzie te wakacje? ;c
    Kocham, @youmakememad96 .xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Nathalie i Austin,uhhhh! Cudowna parka.
    Zastanawiam się,czy ich plan się powiedzie.
    Wrzucenie Holly do basenu,to było niezłe!
    Loczkowi i Holly zawsze ktoś musi przeszkodzić..
    Podoba mi się to,że obydwoje ,myślą o tym samym,tylko Harry bardziej realnie niż Holly.
    Jak troskliwie Holly opiekowała się Lux,jakie to słodziutkie ♥
    Wygląda na to ,że Nath i Austin chcą zepsuć relacje nie tylko Harry'emu i Holly,ale też ich przyjaciołom.
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością!
    Ech,ta paskudna szkoła,znowu zacznie się wkuwanie -,-
    Buziaki,Emila !

    OdpowiedzUsuń